Obudziłam się i rozejrzałam po małym pomieszczeniu. Wstałam z łóżka i szybko się przebrała. Nałożyłam krótkie czarne leginsy, czarno-czerwoną sukienkę, czarną kortke z kapturem i czarno-białe tenisówki. Na korytarzu spotkałam panią Smit, ona wiedziała o całej tajemnicy tak do końca. Pozwalała mi mieszkać u niej i nic za to nie płaciłam, czasami pomogłam jej w domu i na podwórku, to wystarczało. Uśmiechnęła się a jaodwzajemniłam uśmiech i wyszłam z domu. Na ulicy naciągnełam kaptur na głowę. Szłam ulicą nie rzucając się w oczy. Nagle w jednej z bardziej ruchliwych ulic zaczepili mnie jacyś
chłopcy, na oko jakieś 15-17 lat.
-Gdzie tak się spieszy?- spytał jeden z ironią
-Nie wasza zakochana sprawa.- Warknęłam
-A może jednak? Wyskakuje z kasy.-
-Mówię że nic nie mam.- powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Musiałam dać upust złości żeby nie zmienić się w wilka tak na środku ulicy. Jeden z chłopaków podszedł i chwycił mnie za rękę. Chwyciła go i wykręciłam mu ją. Innego kopnełam. W pewnej chwili ktoś przyszedł mi z pomocą.
<ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz