poniedziałek, 15 grudnia 2014

Od Gogo do Hiro

Szybko pobiegłam do Hiro. Widziałam jak spadał ale Bay go złapał. Podbiegłam.
- Wszystko w porządku!?
- Tak, nic mi nie jest.
- Dobra... - podeszłam bliżej do gówienowa. - Słuchaj no mnie ty dupku!
- Cooo?
- Tak ty! Do ciebie mówię! Pytanie pierwsze - CO TO JEST? - Pokazałam na kartę którą trzymał w łapie.
- A nie twój zasmarkany interes smarkulo!
- Dobra ok....pytanie drugie - CZEGO CHCESZ DEBILU!?
- Nie twoja sprawa!
- Jasne spoko...ostatnia sprawa - JESZCZE RAZ COŚ TAKIEGO ZROBISZ TO CI LUDNOŚĆ BĘDZIE STAWIAĆ KWIATKI!
- Boje się ciebie akurat! HAHAHAHAHAHAHAHHAHA!
- Śmiej się śmiej...
Pobiegłam po ścianie i rzuciłam dyskiem.




Dostał w mordę i trochę go zadrapało.
- TY GÓWNIARO JEDNA!
- Jak mnie nazwałeś?
- Dobrze słyszałaś.
- Dość tego!
Wzięłam pierwszy lepszy sznur i chciałam go związać, ale ten mnie czymś walnął i rypłam w ścianę. Nie wiem skąd wzięła się krew.
- O ty chamie...tak mną rzuciłeś że aż mi bok rozciąłeś...POŻAŁUJESZ!
Ledwo udało mi się wstać. Rzuciłam dyskiem i zostawiłam mu duuuużą bliznę na twarzy.
- ARGHH!!! JESZCZE TU WRÓCĘ!
Uciekł. Upadłam i złapałam się za bok.
- Gogo nic ci nie jest?
- Nie to tylko rozcięcie...
- Wygląda poważnie.
- Oj daj spokój Hiro!
Wstałam na nogi.
- Widzisz! Żyje.


<Hiro? Brakus wenisławós total again... :___________________________________________: >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz