niedziela, 21 grudnia 2014

Od Kiary do Gogo

Szłam se ulicą. Nagle usłyszałam czyjąś rozmowę w ciemnym zaułku. Zatrzymałam się i nasłuchiwałam.
-No, wyciągnąłem cię z tego więzienia i teraz masz nie zawalić, jasne?- ten głos należał do Slejsa.
-Jasne jak słońce szefie, ale co z tymi dwoma chłopakami.- to był ten zmutowany wilkołak.
-nimi się nie przejmuj. Szczeniaki same wpadną nam w łapy.
-Dobra, a lokalni?
-Oni? Nimi zajmie się mój znajomy, ja robię dla niego karty z wirusami, on ma je załadować i tyle, też będzie miał z tego korzyść. Pakt z diabłem ma wiele dobrych stron.- rozszedł się szatański śmiech.
-A ta młoda, biała.
-Zajmę się nią osobiście, a ty idź do Wilczełykowego Hartoru i sprowadź resztę jak najszybciej, dwa szczeniaki będą nie długo.
-...- dalej nie słuchałam odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Gdy tak szłam spotkałam Gogo.
-Cześć gdzie się tak spieszysz?
-Eeemmm...-nie wiedziałam co powiedzieć.
-Bo tu chodzi o Slejsa, zmutowanego wilkołaka i tego gostka co się tak urządził.
-Skąd wiesz że to on?
-Umiem czytać w myślach, jedna z mocy Wilkenów.
-Jakie jeszcze masz?
-Nie teraz, teraz musimy znaleźć Hiro.
-Czemu?
-Musimy się trzymać razem, słyszałam rozmowę Slejsa i tego wilkołaka.
-O czym mówili?
-O czymś złym powiem ci po drodze do domu Hiro.
-Dobra.- ruszyliśmy. Opowiedziałam całą rozmowę.
-Nie dobrze, a ci dwaj chłopcy?- spytała Gogo.
-On mówił o Nacie i Woody'm. Najwyraźniej chcą się ze mną spotkać.
Gogo pokiwała głową. Gdy stanęliśmy przed domem Hiro, zamurowało nas.

<Gogo co to mogło być?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz