- No fakt, ci meneli siedzą...Ej czekaj...Nie no to ci ochroniarze!
- Co?
- Jak zwiałam za pierwszym razem to mnie szukali. Teraz też mnie szukają. Takie durne zasady. Dopóki się nie skończy osiemnastki a jest się taką sierotą jak ja to trzeba siedzieć w tym pieprzonym domu dziecka.
- Aaaa oni są groźni ci ochroniarze?
- Tylko dla tych którzy zwiali. Dla was są nieszkodliwi bo wy macie rodzinę... - Posmutniałam trochę.
- A co robią takim co zwiali?
- Wolisz tego nie wiedzieć.
- No dobra...
- Mogę się schować u ciebie w garażu?
- Spoko.
- Dzięks.
Wybiegłam do garażu i się tam skitrałam. Czekałam tam kilkanaście minut. Ci faceci ominęli chatę Hiro i poszli dalej. Weszłam znowu do środka.
- Nie widzieli mnie?
- Raczej nie.
- Tych pacanów łatwo wykiwać. Ostatnim razem ich tak wykiwałam jak miałam...pięć lat. To są goście mocni w gębie a tak to są tępawi. Wiesz co Hiro...chyba sprowadzam na ciebie za dużo kłopotów. Powinnam się wynieść.
- Znajdą cię i znowu zamkną.
- Ci palanci mnie znajdą? Serio? Tak myślisz?
- No...
- No właśnie.
- Ale co zrobisz jak cie znajdą?
- A czemu się tak o mnie martwisz?
<Hiro? Weno wróć ;________; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz