Siedziałam na kanapie. Nie wiedziałam co zrobić. Ran już nie było, więc w pewnym sensie mogłam iść do domu pani Smit.
-Hiro ja będę już szła.- powiedziałam.
-Dobra.- ubrałam buty i wszyłam. Po paru długich minutach doszłam do domu.
-Kiara co ci się stało?- spytała pani Smit.
-E tam wpadłam w krzaki róż i to dla tego.
-Czy aby na pewno?- spytała
-Tak, tak.- nie chciałam ciągnąć tej rozmowy więc zniknęłam w swoim pokoju.
Następnego dnia obudziłam się wcześnie. Szybko się ubrałam. Zanim wyszłam podeszłam do szafy i otworzyłam jedną z półek. Był tam sztylet, rękojeść była normalna, lecz ostrze było z czystego srebra. Dał go mi Nat, a dzisiaj postanowiłam go wziąść, oprócz niego w półce leżał specjalny pas na sztylet. Nałożyłam pas pod kurtkę i wyszłam. Gdy byłam bliżej centrum doszły mnie krzyki ludzi. Szybko tam pobiegłam. W pierwszym momencie zobaczyłam biegających ludzi rozwalające się budynki, wszystko co dało się zniszczyć było w rozsypce. W drugim momencie zobaczyłam sprawców całego zmieszania, Były to zwierzęta przypominające wyglądem wilki ale były od nich większe , mogły stawać na tylnych łapach a przednie łapy przypominały ludzkie. Po chwili dołączyli do mnie Hiro, Gogo oraz Iron Man (już w kostiumach) i Bay.
-Co te psy tu robią?- spytał iron Man
-To nie są psy, to są wilkołaki i to na usługach Slejsa.
-Slejsa?- spytała Gogo.
-Tak. Więc szykujcie się do odstrzału paru wilkołaków.- powiedziałam
-Ale my nie możemy krzywdzić ludzi, a sama mówiłaś że wilkołaki to bardziej ludzi niż wilki.- Zaprotestował Hiro. Ciężko westchnęłam i podeszłam do Hiro.
-Słuchaj, te oto wilkołaki to nie są już ludzie. One są zmutowane przez Slejsa więc straciły resztki człowieczeństwa. Między innymi zmianę w człowieka. Teraz mówią, chodzą na dwuch łapach w wilczej postaci. Są maszynami do zabijania i niszczenia. Rozumiesz?- Hiro nie pewnie kiwną głową.
-No to teraz zakładaj kask i jazda trzeba zmniejszyć do zera populację tych gadzin.
<Hiro? Gogo? iron Man?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz