- Oj już dobrze dobrze Gogosiu xD *śmiech*
Rzuciłam nad jego głową dyskiem i się opamiętał.
- Stul dziób. Zajmijmy się lepiej tym dziadostwem.
--------PO ODSTAWIENIU WILKOŁAKÓW DO ALKATRAS-------
- No to chyba resztę dnia mamy wolne nie Hiro?
- Tiaak. Chyba że znowu się jakieś glizdy przypałętają.
- To znowu je wsadzimy do pudła nie?
- Nom.
- To spadam do chaty. Len nam robi romantyczną kolacje. ^-^
- O bosz... *facepalm*
- Moje życie, moja sprawa.
Odjechałam do chaty. Zostawiłam zbrojke w garażu i weszłam do naszej iście zarąbistej kuchni.
Mój kochany gotował jak zawodowiec.
- Cześć skarbie!
- No hej kotku...omg jak ty wyczepiście gotujesz!
- Eee tam...
- Ej serio. Dobra włączę TV.
Walnęłam się na kanapę i uruchomiłam TV. Wiadomości..nuda. Coś tam gadali...
- Niedaleko kawiarni był wypadek samochodowy, ciężarówka zderzyła się z samochodem osobowym, na szczęście nikt nie został ranny.
- Nuda... WAIT! NIEDALEKO KAWIARNI!? TO PRZECIEŻ DOM HIRO!
Zerwałam się z kanapy.
- LEN SZYBCIEJ!
- A KOLACJA?!
- SCHOWAJ DO LODÓWKI ODGRZEJE SIĘ POTEM CHODŹ!
- SCHOWAJ DO LODÓWKI ODGRZEJE SIĘ POTEM CHODŹ!
Na szybko założyłam kurtkę i wybiegłam z domu. Pobiegliśmy do chaty Hiro. Był już w miejscu wypadku.
- CO DO CIĘŻKIEJ CHOLERY TU SIĘ STAŁO!?
<Hiro? Brak weny again...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz