piątek, 26 grudnia 2014

Od Gogo do Hiro

Laptop Hiro wpadł mi w łapy. Coś tam miał na pulpicie...projekt mojego nowego hełmu. Muszę przyznać że był wypasiony. Młody wylądował.
- Masz lapka. - Podałam mu laptopa. - I może się pośpiesz z tym hełmem bo jest wypasiony.
- Widziałaś?!
- Jesteś pierdołom i zapomniałeś zamknąć. Ale spoko udam że nic nie wiedziałam.
Szybko się oddaliłam. Nikomu o tym nie mówiłam ale dzisiaj są moje 16 urodziny. Siedziałam sobie w domu Hiro na pufie, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Wstałam i wyjrzałam przez okno. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
- TO JEST SEN! TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA!
Dźgnęłam się w rękę widelcem. Ale...TO NIE BYŁ SEN!
- Nie nie nie to się nie dzieje! PRZECIEŻ LEN NIE ŻYJE!!!!!
Znowu wyjrzałam przez okno. ON TAM STAŁ! TO BYŁ NAPRAWDĘ LEN! Otworzyłam drzwi.
- Wybacz że tak długo to trwało kochana.
W oczach miałam łzy. Czułam że zaraz zemdleje...
- JAKIM CUDEM ŻYJESZ?!
- Opowiem ci potem. Ważne że w końcu do ciebie wróciłem...
Rzuciłam mu się w ramiona.
- Myślałam że umarłeś...że jestem sama...
- Nigdy bym cię nie zostawił samej ale...brak oddechu...Gogo nie duś mnie...
Rozluźniłam trochę uścisk.
- Tak za tobą tęskniłam...ale nie mogę uwierzyć że ŻYJESZ!
- Wtedy przed szpitalem przestałem tylko na chwilę oddychać. Jak mnie zakopałaś w tym lesie pod tymi kamieniami, znalazł mnie szaman i uratował. Przez dwa lata dochodziłem do siebie. Ale wróciłem na twoje urodziny...I mam dla ciebie prezent.
- Najlepszym prezentem jest to że żyjesz...
- Mam bilety na Alaskę...pamiętasz jak mówiłaś że zawsze chciałaś zobaczyć zorze polarną?
- Tak.
- To teraz to się spełni. Wyjeżdżamy za trzy dni i będziemy tam sześć dni.
- Ale nie musisz Len...ty żyjesz i to jest najważniejsze! - Znowu go uściskałam.
- Gogo...duszność...brak oddechu...znowu... - Puściłam go. - Nie wyglądasz na taką silną.
- A no widzisz.
Wtedy do środka wszedł Hiro. Kopara mu całkowicie opadła.
- No widzisz Hiro? Cuda się zdarzają.

<Hiro? SZOK TOTALNY XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz