niedziela, 14 grudnia 2014

Od Hiro do Gogo

H: *drwiący szept* śpiewaczka się znalazła...
B: Zobacz włochata dzidzia na ulicy!
H: Moher! Co ty tam do diaska?!
Zobaczyłem otwarte okno i Genowefe w parku.
H: Mamy prze... BAY?!
Balon biegł przez ulicę. Szukałem go ale na darmo... "Wróci, a jak nie to się go poszuka" Ide na chate. Poszedłem do garażu. Nagle zobaczyłem kotkę.
H: O siema Genowefa... A gdzie Moher?
Gf: Miau?
Nagle usłyszałem huk i zobaczyłem zawalający się budynek.
H: Nie dobrze... Balona nie ma...
Zaprojektowałem na speeda broń do swojej zbroi.
H: Drukuj, drukuj! Ok!
Pobiegłem tam. Gogo już na miejscu ale miała minę... niespokojną...
H: Gogo?
G: To nasz Bay...
H: CO?!
Zobaczyłem balona niszczącego w zbroi miasto.
G: To twoja sprawka?!!?!!!
H: NIE!
Zobaczyłem Chip Lekarza na ziemi. Złapałem go i pobiegłem do Baymaxa. Próbowałem zmieić chip ale mnie udeżył. Chciał to powtórzyć.
H: Baymax NIE!
Poczułem ból w boku.
H: *ledwo* Bay...max...
Ostatkiem sił zerwałem się na nogi i zamieniłem chipy. Potem złapałem się za bok i upadłem... Zamknąłem oczy. Słyszałem tylko:
G: BAYMAX!!!
B: Co się stało?
G: IDIOTO!!! COŚ TY NAROBIŁ!!!
Poczułem jak balon bierze mnie w łapy. Po jakimś czasie położył mnie na łóżko. "Wstań... dalej... no dawaj..." Nie mogłem. "Wstawaj! WSTAWAJ!" Otworzyłem oczy. Byłem sam w pokoju.
<Ktosieły? Zapowiada się na nowego superwroga>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz