poniedziałek, 8 grudnia 2014

Od Hiro do Gogo

Ona chciała go zabić...
G: No czego chcesz?!
H: Nasze oprogramowanie nie pozwala krzywdzić ludzi... pamiętasz?
Miałem płacz w głosie.
B: Co prawda to prawda.
G: Hiro ja nie chciałam...
Uciekłem od tej wariatki. Jeszcze mi coś zrobi... Nagle usłyszałem pisk opon i coś mnie uderzyło w bok. Obudziłem się na boku jezdni cały w błocie. Szczęście że miałem kamizelkę tłumiącą uderzenia... Poobijałem się tylko.
B: Cześć Hiro.
H: Bay?! Ale co ty tutaj?!
B: Szukałem cię.
Było mi okropnie zimno ale bay mnie przytulił i włączył ogrzewanie...
H: Ej bez takich! Idziemy do domu... cioci nie ma bo wyjechała to brud jej nie przeszkadza?
B: Chyba nie.
Poszliśmy do domu. Rzuciłem się na łóżko.
B: Włochata dzidziu! Kici kici kici!
H: Na oknie...
B: Jej!
WD: Miau... Mrrmrrmrr
Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Zobaczyłem przez dziurkę od klucza że to Gogo.
<Gogo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz