To co zobaczyłam przed domem Hiro...całe życie przebiegło mi przed oczami...poczułam ten łańcuch przy nodze i te wielkie zimne łapy zaciskające się na moim gardle...jego szatański śmiech rozbrzmiewał mi w pamięci...ten śmiertelny ból kiedy mnie torturował...wymamrotałam jakieś przekleństwo przez zaciśnięte zęby.
- Gdzie Hiro?!
- Ten szczeniak już jest martwy gówniaro...
- Co?! NIE! NIE WIERZĘ!
Wtedy z garażu dobiegł głos młodego:
- ŻYJE ŻYJE ALE POMÓŻCIE BO DŁUGO NIE POŻYJE!
- Kiara pomóż mu ja się zajmę tym gównem!
Kiara pobiegła do garażu.
- Ty cholerny skurwysynu...GIŃ! - Rzuciłam dyskiem ale go złapał.
- Słabo...no to ja spadam. Na razie.
Zniknął. Pobiegłam do garażu i...Ten balon roz****ał garaż i chciał zamordować Hiro.
- CO DO CHOLERY JASNEJ TU SIĘ DZIEJE?!
Podbiegłam, otworzyłam "Baymax"owe serce" i wyciągnęłam czarny chip z czachą. Bay się ogarnął.
- Nosz kurna blada co to miało być!? HIRO!
Młody leżał nieprzytomny z rozciętym łukiem brwiowym.
- Brawo Baymax, BRAWO!
Balon zatargał go na górę.
- Cholera jasna...młody wstawaj. - Szturchnęłam go. Usłyszałam dzwonek do drzwi. - Kiara zostań z nim.
Poszłam na dół, otworzyłam drzwi.
- Witaj piękna ty moja. - Ten niebiesko-włosy żul miał kwiaty.
- Wypiepapie papierzu. - Zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Ale po chwili otworzyłam i dałam mu w pysk. - Wypierdalaj stąd.
- Oj Gogo przestań..
- WON MÓWIĘ!
Zamknęłam drzwi na wszystkie możliwe zamki.
- Jeszcze mnie Kami będzie nawiedzać...
<Hiro? Kiara? Brakus wenisławóś .-.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz