Młody jakby się zamyślił. Po paru minutach się otrząsnął.
- Jak z nim na co dzień wytrzymuje...sam nie wiem ale nie mam innego wyjścia.
- Hm...Idę się przejść.
Założyłam kurtkę, zapakowałam zbroje do torby (na wszelki wypadek :D) i wyszłam.
- Nareszcie przestało wiać.
Szłam sobie przez uliczki. W jednej z nich coś usłyszałam. Podeszłam tam dyskretnie, żeby się nie zdradzić. Widziałam czterech facetów, tak na oko jakieś 18-19 lat. Zobaczyłam też przewrócony wazon z kwiatami. Od razu wiedziałam co się stało. Założyłam zbrojkę, zrobiłam z mej iście zarąbistej gumy balona i do nich podeszłam.
- Spadajcie stąd menele.
- Słyszeliście gówniarę?! Każę nam spadać! HAHAHA! Życie ci się znudziło?
Milczałam.
- Odpowiedź ty su...
Kopnęłam go i przycisnęłam twarz do ziemi.
- O Fuck...załatwiła Tishiego...
- Jeszcze nie widziałem żeby ktoś był tak brutalny!
- To wariatka...
- Zamknąć się i w lewo patrz! - Pokazałam ręką na przewrócony wazon. - Pytanie pierwsze - Co to jest? Ty w środku odpowiedź! - Powiedziałam do stojącego w środku ich szeregu gościa.
- Ja? To...te kwiatki to chyba dlatego że ktoś tu umarł tak...
- BRAWO STO PUNKTÓW!
Powaliłam go na ziemię.
- Pytanie drugie - Dlaczego wazon z kwiatkami leży zamiast ładnie stać?
- No bo...jeździliśmy na deskach i go...przewróciliśmy...
- ZNOWU DOBRZE! JESZCZE RAZ SIĘ COŚ TAKIEGO POWTÓRZY TO WAM BĘDĄ LUDZIE STAWIAĆ KWIATKI! USZANUJCIE ZMARŁEGO KRETYNI!
- AAAAAAAAAAAA! PRZEPRASZAMY, PRZEPRASZAMY!
Uciekli.
- Chyba się konkretnie wystraszyli. - Ustawiłam wazon tak jak miał stać. - I pięknie. W tych czasach tacy idioci nie potrafią uszanować zmarłego naprawdę...
Wsadziłam moją zbroję z powrotem do torby. Poszłam dalej. W okolicach działek na których mieszkało sporo bezdomnych, usłyszałam jakichś hałas. To jakiś menel se puścił mega głośno muzę i do tego darł mordę. Podeszłam tam i wyłączyłam mu radio.
- Przymkniesz się czy ja mam ci zamknąć tą japę?
- Ja ci dam kurrna smarkulo! - Chciał mnie kopnąć, ale wskoczyłam mu na nogę, potem na głowę i kopnęłam.
- Wytłumaczę ci mój problem tak, że nawet taki debil jak ty łatwo to zrozumie - niektórzy tutaj chcą spać! Proste? Proste. Więc łaskawie ZAMKNIJ MORDĘ!
Zabrałam radio i wrzuciłam do ścieku.
- Ty suko...
- Mam ci to narysować? Tu chcą spać bezdomni a ty zakłócasz spokój! Jest po 23 idioto! Ok, lubię muzykę ale...PO 22 JEST CISZA NOCNA I TO SIĘ TYCZY TEŻ CIEBIE!
Kopnęłam go w ryj i poszłam sobie.
- Zachowuje się jak jakaś wolontariuszka. No ale co poradzę...dużo w życiu przeżyłam i chcę aby nikt w tym mieście nie musiał przeżywać tego co ja.
Wróciłam do chaty. Hiro już spał. Ja też zresztą zasnęłam. Gdy rano się obudziłam, wyciągnęłam z torby gitarę. (czego to laski nie mają w swoich torbach :D) Poszłam do garażu. Zaczęłam sobie grać i śpiewać moją i Lena ulubioną piosenkę.
(Wyobraźcie sobie że to śpiewa dziewczyna :D)
They say we are what we are
But we don’t have to be
I'm bad behavior but I do it in the best way
I’ll be the watcher of the eternal flame
I’ll be the guard dog of all your fever dreams
I am the sand, bottom half of the hourglass. (glass, glass...)
I’ll try to picture me without you but I can’t
'Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
If we meet forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals, immortals, immortals, immortals
Immortals...
Sometimes the only payoff for having any faith
Is when it’s tested again and again everyday
I’m still comparing your past to my future
It might be over, but they’re not sutures
I am the sand, bottom half of the hourglass. (glass, glass...)
I’ll try to picture me without you but I can’t
'Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
If we meet forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals, immortals
Immortals...
And if we meet forever now, pull the blackout curtains down
We could be immortals, immortals
Just not for long, for long
We could be immortals, immortals, immortals, immortals
Immortals...
Wtedy wlazł do środka Hiro z Bay'em.But we don’t have to be
I'm bad behavior but I do it in the best way
I’ll be the watcher of the eternal flame
I’ll be the guard dog of all your fever dreams
I am the sand, bottom half of the hourglass. (glass, glass...)
I’ll try to picture me without you but I can’t
'Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
If we meet forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals, immortals, immortals, immortals
Immortals...
Sometimes the only payoff for having any faith
Is when it’s tested again and again everyday
I’m still comparing your past to my future
It might be over, but they’re not sutures
I am the sand, bottom half of the hourglass. (glass, glass...)
I’ll try to picture me without you but I can’t
'Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
If we meet forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals, immortals
Immortals...
And if we meet forever now, pull the blackout curtains down
We could be immortals, immortals
Just not for long, for long
We could be immortals, immortals, immortals, immortals
Immortals...
<HIro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz