czwartek, 11 grudnia 2014

Od Gogo do Hiro

Uciekłam od Hiro i Baya. Chciałam być sama. Poszłam w miejsce w którym Len został pobity. Chciałam wiedzieć kto go zabił. W pobliżu znalazłam nóż. Pamiętam że identyczny miał kiedyś Pit. Nie miałam wątpliwości co się wtedy stało. Byłam pewna że to on i jego banda. Poszłam do paki odwiedzić tę kanalie. Podeszłam do jego celi.
- Cześć koleś...
- Czego znowu chcesz?!
- Jak na ciebie patrzę to mam ochotę rzygać krwią. Pamiętasz może jak miałam ci dać marihuae dwa lata temu?
- Bo co?
- Allen. Mówi ci to coś?
- Ten niebieskooki blondas? A bo co?
- A może to odświeży ci pamięć? - Pokazałam mu ten nóż.
- Skąd ty to...?!
- Nie interesuj się! A teraz grzecznie pytam, co za debil z twojej bandy zabił Lena?
- Myślisz że ci powiem?
- To zapytam inaczej - JAKIM PRAWEM GO ZABIŁEŚ?!
- A co, to był twój chłopak?
- Trafiłeś w sedno stary, BYŁ!
- Sam tego chciał gówniarz jeden.
- Nie masz prawa go obrażać! Teraz pozwól że powiem ci czym jesteś: JESTEŚ METROSEKSUALNĄ GLIZDĄ LUDZKĄ! POTWOREM! MORDERCĄ! BEZ UCZUCIOWYM ŻULEM Z POD BURDELU!
- Skończyłaś?
- Najpierw zabrałeś mi rodziców a potem moją miłość...nie mogę na ciebie patrzeć kanalio. Gdyby nie to że nasze oprogramowanie nie pozwala krzywdzić istot żywych, już dawno bym ci łeb wykręcała.
Wściekła wyszłam i wróciłam do chłopaków.
- Gdzie byłaś?
- U tego palanta w kiciu. A co do Lena...to był mój chłopak.
- ...

Hiro?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz