czwartek, 11 grudnia 2014

Od Gogo do Hiro

Genowefa...lepszego imienia być nie mogło. A nie jednak mogło.
- Powinna się nazywać Matylda. (xD)
- Jeszcze lepiej...
- Coś ci nie pasuje?
- Nie nie nie...
- Ej takie kity to komu innemu wciskaj! Jak ci się nie podoba to powiedz. Ej a co powiecie na Raven?
- A gdzie ci ona czarna?
- Pręgi ma czarne.
- Pfruuu...
- No co? A może Misty?
- No to już bardziej pasuje. Takie to to srebrzyste jak mgiełka. Ale to Bay'a kot i to on jej wybrał imię.
- Dobra już się nie czepiam. - Pomiziałam kociaka za uszkiem. - Taka mechata kuleczka.
- Fakt futerko ma milutkie.
- W swoim życiu widziałam setki bezdomnych kociaków, ale ta wygląda na zadbaną. Bay, znalazłeś ją samą na dworze tak?
- Tak.
- Dziwne...taki zadbany i zdrowy kociak...co by robiła sama na ulicy? Nie jest wychudzona, pcheł raczej też nie ma....
- Ej, będziemy teraz prowadzić śledztwo skąd wziął się tu kociak?
- Oj dobra młody...idę na spacer.
Wyszłam z domu i spacerowałam sobie po uliczkach. Usiadłam sobie na ławce w parku. Byłam zmęczona i urwał mi się film. Jak się obudziłam, byłam...Pokryta śniegiem. Zarąbiście - spadł śnieg! Aczkolwiek było go niewiele ale jednak. Było mi tak cholernie zimno że nie da się tego opisać. Ledwo udało mi się wstać. Doczłapałam jakoś do najbliższej uliczki. Nie dałam rady i upadłam. Na szczęście był tam koc. Trochę poszarpany ale jakaś jednak ulga. Przykryłam się. Było mi odrobinkę cieplej. Jednak straciłam przytomność. Obudziłam się wtedy jak...zabierali mnie do szpitala...widocznie ktoś mnie znalazł i wezwał pogotowie. No genialnie, lepiej być nie mogło! Skapnęłam się że ta uliczka była niedaleko domu Hiro...wszystko zobaczył i wybiegł na zewnątrz. Podbiegł do lekarzy którzy mnie zabierali.
- Gdzie ją zabieracie?!
- A ty chłopcze ją znasz?
- To moja przyjaciółka!
- Musisz zadzwonić do jej rodziców.
- Ale jest problem...ona...
"No tak zajebiście, wygada się i zabiorą mnie do domu dziecka...ZNOWU! No ale w sumie to co ma powiedzieć? Taka prawda..."
- No jaki to problem?
- Ona nie ma rodziców...
- A ktoś inny z rodziny?
- Ona w ogóle nie ma rodziny...
- Jest pełnoletnia?
- No prawie...
- To w takim razie musimy zawiadomić opiekę społeczną.
- Nie róbcie jej tego! Jak ją zabiorą do domu dziecka to ona się tam zabije! Już raz uciekła bo nie chciała tam mieszkać...jak ją tam zawieziecie, zabijecie ją!
"Młody dobrze gada. Nie wytrzymam PIĘCIU SEKUND w tym pieprzonym domu dziecka!"
- Takie jest prawo, nie mamy wyboru. - Załadowywali mnie do karetki.
- Jadę z wami!
- Nie jesteś z rodziny, nie możemy cię wziąć.
- No ale jak to!?
- Tak to.
Zamknęli drzwi karetki i Hiro zniknął mi z oczu, które były i tak ledwo otwarte.
"E tam i tak tam poleci szczaw jeden...nawet fajnie, nie będę tam sama..."

W szpitalu
~~~~~~~~

Nie wiem po jaką cholerę, ale załadowali mnie na OIOM. Miałam ochotę wyrwać sobie te pieprzone kroplówki i po prostu wyjść. Na salę wszedł Hiro.
- No siema młody.
- Cześć...
- Wiedziałam od początku że zasypianie na ławce to zły pomysł...
- Mogłem coś zrobić...
- A czemu mnie nawet nie szukałeś?
- Jesteś twarda, myślałem ze sobie poradzisz. Gdybym wtedy wyszedł, to Bay by cie ogrzał a teraz cie znowu zabiorą do tego domu dziecka...
- Raz uciekłam - Ucieknę drugi. Co lepsze, pierwszy raz uciekłam jak miałam PIĘĆ LAT. A teraz mam szesnaście więc ucieczka to będzie PIKUŚ. Dobrze tam wtedy gadałeś - zabierając mnie do tego domu dziecka, zabili by mnie. Ale spoko zwieje im po raz drugi.

Dwa dni później, dom dziecka, noc
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wszyscy spali. Ja otworzyłam okno, wyskoczyłam i nawiałam najszybciej jak potrafiłam. Zapukałam do chaty Hiro.
- Gogo! Tak szybko uciekłaś?
- Sam wiesz że nie dam rady tam wytrzymać dłużej niż pięć sekund.
Weszłam do środka.
- Dziś się kimnę na kanapie. Tylko potrzebuje jakiegoś koca i będzie spoko.

<Hiro? Kurde, wena mi siada to po pierwsze. Po drugie, wydaje mi się że zepsułam zajebistość Gogo ;__;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz