sobota, 6 grudnia 2014

Od Gogo do Hiro

Przechadzałam się po mieście, kiedy zobaczyłam Hiro z Baymaxem wychodzących z kawiarni. Poszli do garażu. Poszłam za nimi. Hiro coś tam paplał o tych mikrobotach co to o mało pół miasta nie rozwaliły. 
- Wiesz Hiro, ja bym nie ryzykowała. 
- AAAAA! - Podskoczył z krzesła. - Boże Gogo, nie strasz mnie tak! Zawału dostałem. 
- Mam w dłoniach defibrylator. - Powiedział Baymax i potarł dłonie. - Gotowe. Uwaga, strzelam. 
Zaczął iść w stronę Hiro. 
- Bay, mówiłem że to tylko przenośnia! 
- Przepraszam. 
- Ta...może przejdźcie do rzeczy - Co znowu kombinujesz młody? Chcesz odbudować te boty co to je profesorek zabrał i o mało nie wysadził miasta? 
- Profesorek siedzi w pudle, zapomniałaś? 
- Nie. Nie zapomniałam. A jeśli ktoś inny je ukradnie? 
- To go też wsadzimy do pudła? 
- Ta...a pamiętasz że ostatnio o mało nie zginęliśmy? 
- No tak... 
- No właśnie. Więc lepiej nie próbuj ich odbudować bo znowu się coś stanie. Z drugiej strony znowu chętnie bym pobiegała szybciej niż światło... Nie, czekaj... A wiesz co!? Rób jak chcesz tylko potem mnie nie proś o pomoc! 
Zaczęłam sobie iść. 
- Phi, dziewczyny... 
- Coś powiedział?! 
- Nie, nic! 
- Dobrze. Jakbyś potrzebował kogoś kto jest szybszy od światła - ciekawe tylko po co - to wiesz gdzie mnie szukać. 
<Hiro?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz