Przechadzałam się po mieście, kiedy zobaczyłam Hiro z Baymaxem wychodzących z kawiarni. Poszli do garażu. Poszłam za nimi. Hiro coś tam paplał o tych mikrobotach co to o mało pół miasta nie rozwaliły.
- Wiesz Hiro, ja bym nie ryzykowała.
- AAAAA! - Podskoczył z krzesła. - Boże Gogo, nie strasz mnie tak! Zawału dostałem.
- Mam w dłoniach defibrylator. - Powiedział Baymax i potarł dłonie. - Gotowe. Uwaga, strzelam.
Zaczął iść w stronę Hiro.
- Bay, mówiłem że to tylko przenośnia!
- Przepraszam.
- Ta...może przejdźcie do rzeczy - Co znowu kombinujesz młody? Chcesz odbudować te boty co to je profesorek zabrał i o mało nie wysadził miasta?
- Profesorek siedzi w pudle, zapomniałaś?
- Nie. Nie zapomniałam. A jeśli ktoś inny je ukradnie?
- To go też wsadzimy do pudła?
- Ta...a pamiętasz że ostatnio o mało nie zginęliśmy?
- No tak...
- No właśnie. Więc lepiej nie próbuj ich odbudować bo znowu się coś stanie. Z drugiej strony znowu chętnie bym pobiegała szybciej niż światło... Nie, czekaj... A wiesz co!? Rób jak chcesz tylko potem mnie nie proś o pomoc!
Zaczęłam sobie iść.
- Phi, dziewczyny...
- Coś powiedział?!
- Nie, nic!
- Dobrze. Jakbyś potrzebował kogoś kto jest szybszy od światła - ciekawe tylko po co - to wiesz gdzie mnie szukać.
<Hiro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz