Stanęłam przed celą tego kundla i spojrzałam mu w oczy.
- Wiesz że sam sobie na to zapracowałeś? Teraz resztę swojego nieskończonego życia spędzisz ZA KRATKAMI! Zasłużyłeś szmato. Wiesz że gdyby nie to że nie wolno nam krzywdzić istot żywych to dawno był byś już trupem?
- Akurat...wiesz co...fajnie się zabijało tego twojego Lena...haha...
- Nosz ty...Ja ci dam! Hiro weź trzymaj mnie! - Chciałam się na niego rzucić ale Hiro mnie złapał. - OCZY CI WYDRAPIE SZMATO JEDNA!
- Gogo zostaw go! Zgnije w więzieniu! Możemy o nim zapomnieć.
- Racja Hiro...dobra...
Spojrzałam na tego czarnego, zapchlonego kundla ostatni raz i wyszłam razem z resztą.
- No to wreszcie mamy święty spokój...
- Tiaaak. Ale ja nigdy nie zapomnę tego co ten szmaciarz mi zrobił. - Obróciłam wzrok.
- Co się stało to się już nie odstanie...
- Wiem...dobra Hiro...zaprosiłam dziś kilku kumpli. Nie będzie ci przeszkadzać jak zostaniemy u ciebie w chacie?
- No chyba nie.
- Spoko. Na półtorej godzinki ich tylko zaprosiłam. Będziemy grać i śpiewać, taka impreza. Możesz z nami się pobawić jak chcesz.
- Pomyśle.
- Gut. Dzięki.
---WIECZÓR---
Czekałam na moich kumpli w garażu. Wtedy przyleźli.
- Stefan, Gabi, Zdzisiek, Karo!
- Siema Gogo!
- To co robimy najpierw?
Odezwała się Karo:
- Proponuje Vocaloidy.
- Pasi mnie to. Ktoś co proponuje?
Gabi wkracza:
- Alice!
- Gut.
Wleźliśmy do garażu.
- Karo, odpalaj muzę!
W tle poleciała muza a myśmy zaczęli śpiewać.
(Tekst na czerwono śpiewa Gogo, tekst na niebiesko - Stefan. Tekst na zielono - Gabi. Na żółto - Zdzisiek a na pomarańczowo - Karo a to co na brązowo to Zdzisiek i Karo razem xD)
(kolory się pochrzaniły .-.)
Gogo:
Pierwsza z tych Alicji czterech, piękna niczym mak
Na jej mieczu szkarłat lśnił, gdy przemierzała świat
Nikt zatrzymać nie mógł jej, kto spróbował ten zmarł
Pozostawał po nim na drodze czerwony kwiat.
Przemierzając ciemny las, krwawa Alicja
Pierwszy raz zgubiła się - zniknął po niej wszelki ślad.
Teraz w ciemnym lesie marzeń Alicja błądzi,
A dowodem jej istnienia został walet pik.
Stefan:
Drugą Alicją zwany, chabrowy mężczyzna,
Do snów świata wszedł ze śpiewem na swoich ustach,
Choć na pamięć nuty znał, co śpiewać, wiedział sam
Szaleństwo dopadło go, by uciec nie miał szans.
Pośród wrzawy tłumu i olbrzymich ludzkich braw
Ktoś śpiewaka zestrzelił, pozostał po nim róży kwiat
I choć zniknął - do tej pory wielki czuje ból,
A pozostał po nim tylko kwiat i karo król.
Trzecią z nich była panienka cała w zieleni
Jej marzeniem było, by móc krajem rządzić swym
Oszukując i uwodząc swój spełniła sen
W Krainie Czarów jej zamek stoi po dziś dzień.
Zieloną Alicje, co tym krajem władała
Opętały jej złe sny i po jej pięknie zniknął ślad.
W swym pałacyku zgniła leży całkiem sama,
A jedynym jej symbolem treflowa dama.
Ciemną dróżką w groźny las, gdzie kwiatów rosło w bród
Szło rodzeństwo identyczne, brodząc pośród róż
W swych małych dłoniach mieli zaproszenie do
Tej krainy koszmarów.
Czwartą Alicją było rodzeństwo zgrane tak
Nigdy nie kłóciło się, razem zwiedzało świat
Otwierali wiele wrót, sekretów znali sto.
Nic w tej krainie się przed nimi nie ukryło.
Śliczna, uparta siostra i
Jej mądry młodszy brat
Prawdziwą Alicją bez przeszkód mogliby się stać...
Lecz w Krainie Czarów zostaną już na zawsze
A na ziemi po nich zostanie tylko as kier.
- NO LUDZIE! VERY GUD! Ostatni raz to się jąkaliście strasznie a teraz! - Krzyknęłam jak skończyliśmy.
Tutaj wkracza Gabi:
- A teraz może kalambury?
- Dobra. - Weszłam do chaty Hiro. - Hiro grasz z nami w kalambury?
- Nie.
- Dobra tam!
Wróciłam do garażu.
- Gramy sami. Ja, Zdzisiek i Karo vs Stefan i Gabi.
- Gut.
Rozłożyliśmy grę i się zaczęło...
---5 MINUT PÓŹNIEJ---
Gabi robiła jakąś dziwną rzecz...i niby ja miałam zgadnąć co ona pokazuje?!
- Struś co nie? Struś tak? Jak nie struś to ja nie wiem co no! Choroba wściekłych krów?
- Czas minął! - Wrzasnął Stefan.
I teraz Gabi się tłumaczy czym była:
- Łososiem byłam no płynęłam pod prąd...
- Ty byłaś łososiem? Ty byłaś łososiem? No chyba martwym.
---NASTĘPNE 5 MINUT PÓŹNIEJ---
Niby był remis ALE! Zajrzałam do instrukcji...ale Stefan się cieszył jak głupi.
- Uno momento! Uno momento jeszcze się nie ciesz! Hm...mam! W razie remisu obie drużyny odpowiadają na pytanie pojedynek!
Wyciągnęłam kartę "pojedynek".
- Czy znasz sekret któregoś z graczy z drużyny przeciwnej, jeśli tak wymień go. No to już po was.
---30 SEKUND PÓŹNIEJ---
Wszyscy się kłóciliśmy kiedy Karo krzyknęła:
- ZDZISIEK, MÓJ KOCHANY BRACISZEK PŁACZE NA TITANICU OD PIERWSZEJ MINUTY!
Pękłam ze śmiechu:
- A to ja nie wiedziałam że ty taki wrażliwy jesteś! HAHAHAHA! - Zadzwonił mi dzwonek. - Dobra półtorej godziny minęło. Wypadziocha!
---5 MINUT PÓŹNIEJ---
Walnęłam się na pufę.
- Aaach...
- Jak tam wieczorek z kumplami?
- Uwielbiam tych wariatów ja ci powiem...i jednocześnie ich nienawidzę... mam nadzieje że się nie gniewasz...bo wiesz, chyba z dwa lata się nie widzieliśmy...
- No coś ty.
- To spoko...- Byłam tak cholernie zmęczona że zasnęłam.
<Hiro? Taaa jak to zwykle bywa - BRAK WENY .-.>