Zaczął odchodzić.
- Myślałam że wiesz co czuje. Spotkało nas prawie to samo.
Obejrzał się ale ja założyłam kaptur i sobie poszłam. Szłam przez uliczki kopiąc kamień.
- Nosz kurrrna blada...ech...weź się w garść kobieto! Jedenaście lat sama przeżyłaś to teraz też dasz sobie radę.
Wtedy zobaczyłam na ulicy tego debila...
- No nie no...czego znowu?
- Mówiłem dawaj koksa.
- Szukaj sobie innej, ja mam tego dosyć!
Oddaliłam się szybkim krokiem.
- Jeszcze mnie się tu menel z pod mostu będzie czepiać...rezygnuje z tej roboty! Nie handluje już narkotykami...w ogóle nie wiem czemu to robiłam...mogłam iść do pracy...no ale kto by przyjął bezdomną...chyba jakiś głupiec.
Coś mnie pociągnęło za kaptur do tyłu i przycisnęło do ściany.
- Pit, odwal się!
- Odwale się jak mi dasz koksa!
- Jestem spłukana, straciłam dom!
- A ty w ogóle miałaś dom?! Przecież wszyscy wiedzą że śpisz w garażu jakiegoś małolata! A wiesz co...jak nie chcesz mi dać towaru i jeszcze zamknęłaś mojego brata to...ten kurdupel zapłaci za twoje długi.
- NIE WAŻ SIĘ GO TKNĄĆ PSYCHOLU! Jak chcesz coś załatwić to ze mną, Hiro nic ci nie zrobił!
- Fakt. Ale tak będzie zabawniej.
Rzucił mną o ścianę. Rozcięłam sobie rękę.
- Nie dasz mu rady! Ma Baymaxa i Mikroboty!
- Tymi robotami się zajmę.
- Akurat taki debil jak ty rozwali masę botów i chodzącego balona! Mikroboty są niezniszczalne a Baymax ma super-moce!
- Jakie super moce?! Przybijanie żółwika i jakaś "Turbo pięść" ? Myślisz że się go boje!?
- Powinieneś. On i Hiro cię załatwią.
- A ty co się tak martwisz o tego Hiro hę? Zostawił cię jak śmiecia! Doprawdy jesteś głupsza niż myślałem jeżeli uważałaś że to twój przyjaciel!
- Włos mu spadnie z głowy to osobiście ci łeb przetrącę!
- Serio? Mam się bać małolaty?
- Coś ty powiedział?
- Em...Małolata! Dobrze słyszałaś!
Wstałam. Ale rozcięta ręka mocno krwawiła i trudno było mi utrzymać równowagę. Znowu mną rzucił.
- Mogłam wziąć zbroje...rzuciłabym dyskiem i byś był przecięty na pół...idiotka ze mnie.
- Tak potwierdzam. Pilnujcie jej chłopaki ja idę do tego małego.
Zostałam z jakimiś kretynami a ten poszedł. Zaczęłam myśleć - "Cholera, cholera...co ja narobiłam...przeze mnie Hiro jest w niebezpieczeństwie...muszę teraz mu pomóc, nawet jeśli ryzykuje życiem! Tylko jak wydostać się od tych debili...Mam!" wykorzystałam stary numer z monetą. Wzięłam z podłogi pięć złotych i potoczyłam pod nogi tych idiotów. Zaczęli się bić o monetę. Wykorzystałam ten moment, wzięłam stojące przy śmietniku stare krzesło i walnęłam ich w łeb.
- Synowie kurzu i wiatru czyli tumani. Phi...banał. Dobra teraz po Hiro!
Zrobiłam sobie psuedo-bandaż z jakichś szmat. Ale wystarczyło żeby zatamować krwawienie. Pobiegłam do domu Hiro ale...ten idiota już tam był. Hiro był w ślepym zaułku a Baya w ogóle nie było. Pit szedł do niego z nożem. Krzyknęłam:
- STAĆ!
- Coo? JAK IM ZWIAŁAŚ!
- To kretyni nie było z tym problemu. Wypuść go! To mnie szukasz!
- Chcesz zginąć - proszę bardzo.
- Nie boje się śmierci. Boje się straty przyjaciela. UCIEKAJ HIRO!
Młody był w szoku ale wstał i zwiał. Ten idiota pobiegł na mnie z nożem. W jednej chwili wszystko się rozmazało. Przed oczami miałam krew. Poczułam też kałużę krwi pod stopami.
- To by było na tyle młoda. Na razie.
Wyciągnął nóż i zwiał. Upadłam na ziemię. Podbiegł do mnie Hiro.
- GOGO NIC CI NIE JEST?!
- Uciekaj...Khe, khe...nic mi nie będzie...
- NO PRZECIEŻ CIĘ TU NIE ZOSTAWIĘ!
- Przeżyłam gorsze rzeczy...
Wstałam na chwiejne nogi ale i tak upadłam.
- Idź...ja sobie poradzę...
Wtedy do środka wszedł Bay.
- Co się stało?
- BAYMAX POMÓŻ JEJ!
Wtedy urwał mi się film. Słyszałam ich ale nic nie widziałam...poczułam jedynie jak Bay bierze mnie na ręce i kładzie na łóżku. Słyszałam głos Hiro ale nie pamiętam co mówił. Czułam bandaż na klatce piersiowej. To cud że w ogóle przeżyłam. Lekko uchyliłam oczy. Dostrzegłam niewyraźną sylwetkę Hiro stojącego nade mną. Próbowałam otworzyć oczy ale byłam zbyt osłabiona. Oddychałam z wielkim trudem. Nadal czułam w moim ciele nóż, chociaż go tam nie było. "Dlaczego wtedy nie założyłam zbroi...pokonałabym go... no ale...nie było na to czasu bo Hiro...skończył by tak jak moi rodzice..." myślałam. Poczułam jak ktoś mnie szturcha. Nagle usłyszałam Hiro:
- Gogo...proszę cię wstań...
"Chciałabym młody, ale nie dam rady...jestem za słaba..." odpowiedziałam w myślach. Usłyszałam Baymaxa:
- Ciągle się nie obudziła?
- Nie...ale, ona wstanie prawda?
- Jest osłabiona. Tylko śpi, nic jej nie będzie. Przyniosłem ci herbatę. - Położył tacę na stoliku.
- Dzięki...
"Wstawaj kobieto! Otwórz te cholerne oczy i wstań!" pomyślałam. Udało się. Otworzyłam oczy i powoli usiadłam na łóżku.
- Siema...coś przegapiłam...?
<Hiro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz