niedziela, 28 grudnia 2014

Od Lena

Len Kagamine, lat 16. Zainteresowania - Koty, muzyka, robotyka, sport. Żyje dla mojej najukochańszej, najcudowniejszej bogini o kruczoczarnych włosach z dwoma fioletowymi pasemkami...tak, mowa tu o Gogo.
Pewnie myśleliście że umarłem ale to nie prawda - Żyje i żyć będę póki mam dla kogo!
Jestem na 102% pewny że znacie historie Gogo. Jeśli tak to nie będę owijać w bawełnę, spotkało mnie dokładnie to samo. Po śmierci rodziców, miałem jeszcze starszą o cztery sekundy siostrę bliźniaczkę - Rin. Ale ja uciekłem z domu dziecka, a ona tam została. Nie wiem co się z nią teraz dzieje...
Dobra dosyć tego przejdźmy już do sedna bo was zanudzę na śmierć! Czas na prawdziwe opowiadanie! Dlaczego to ja je pisze? Proste - Hiro zabrakło weny chyba rozumiecie :D Dobra anyway! Opowiadanie:



Gogo poszła do Hiro. Czekałem chwilę, kiedy to on do mnie przyszedł.
- No cześć młody.
- Cześć...
Wtedy za nim stanął wielki, biały..."robot" ?
- Witaj, jestem Baymax.
- Ale wyczepisty robot! Kto go zrobił?
- Tadashi...
Zrobił się smutny. "Pewnie to ten jego świętej pamięci starszy brat..."
- Sorki że spytałem...Nieważne. Jak długo znasz się z Gogo?
- To będzie jakoś...miesiąc, może dwa.
- Jest dla ciebie przyjaciółką ta?
- Najlepszą...dwa razy mi tyłek uratowała. Heh...
- Cała Gogo...jak się z kimś zaprzyjaźni to jest w stanie za niego życie oddać bez wahania.
- No właśnie te dwa razy była bliska śmierci...wstyd się przyznać...
- Ale przecież jest cała i zdrowa.
- Bo Baymax jej pomógł. Znaczy raz sama sobie pomogła...
- Jest twarda. Nie łatwo się jej pozbyć.
- Jestem tego świadomy.
Szliśmy sobie przez miasto i gadaliśmy...

Po tej męczącej rozmowie :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- To co teraz robimy?

<Hiro? Pomogłem jakoś? xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz