- Ciekawe. Ty to jesteś młodym geniuszem. Ja bym na to nie wpadła.
- Heh... - Zrobił się bardziej poważny. - Myślałem że nie żyjesz...że zostałem sam...
- Mnie nie tak łatwo się pozbyć młody. No i przecież bym cie nie zostawiła tutaj na pastwę tej wielkiej białej kluchy. - Spojrzałam wściekle na Bay'a. - Anyway. Raczej szybko cię samego nie zostawię. Wiesz...w końcu przeżyłam na ulicy 11 lat. Wychowanka ulicy chyba sobie umie radzić nie?
- Raczej. A ta rana już się zrosła?
- Dawno temu.
- Serio?
- Nie na niby.
Zaczęliśmy się śmiać.
- No to co robimy drużyna?
<Ktuś? GOGO ŻYJE :D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz