niedziela, 7 grudnia 2014

Od Gogo do Hiro

Hiro wyszedł z budynku. 
- Bay, co mu jest? 
- Odnotowałem smutek. 
- Ech...palnęłam głupstwo. 
Spojrzałam na profesorka. 
- Życzę szybkiego odejścia z tego świata MORDERCO! Baymax idziemy. 
- Zaczekaj Gogo. 
- Co znowu!? 
- Będę puszczał gazy. 
Jego łapa się napompowała i powstała mała dziurka. 
- Oooo *facepalm* ty chodzący balonie ty... 
Wzięłam taśmę i zakleiłam dziurkę. 
- Dziękuje. Chcesz lizaka? 
- Wielkie dzięki ale nie. Idziemy do Hiro. - Pociągnęłam go za łapę. Zobaczyłam Hiro na drzewie. Wspięłam się tam. 
- Cześć młody. 
- Hej... 
- Nie smuć się. Pamiętaj że masz nas. Mnie i Baymaxa. 
Ten wielki balon uderzył w drzewo i spadliśmy z niego. 
- W Skali od 1 do 10 na ile oceniacie ból? 
Krzyknęliśmy: 
- ZERO! 
- Odnotowałem wzrost ciśnienia. 
- Serio? Nie zauważyłam... - Wstałam i otrzepałam się. - To co teraz robimy? 
- Proponuje spacer dla uspokojenia. 
- Bay, nie jesteśmy zdenerwowani! 
- Ależ jesteście. 
- Co ty nie powiesz? Dobra nieważne...To co robimy, Hiro? 

<Hiro?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz