Hiro wyszedł z budynku.
- Bay, co mu jest?
- Odnotowałem smutek.
- Ech...palnęłam głupstwo.
Spojrzałam na profesorka.
- Życzę szybkiego odejścia z tego świata MORDERCO! Baymax idziemy.
- Zaczekaj Gogo.
- Co znowu!?
- Będę puszczał gazy.
Jego łapa się napompowała i powstała mała dziurka.
- Oooo *facepalm* ty chodzący balonie ty...
Wzięłam taśmę i zakleiłam dziurkę.
- Dziękuje. Chcesz lizaka?
- Wielkie dzięki ale nie. Idziemy do Hiro. - Pociągnęłam go za łapę. Zobaczyłam Hiro na drzewie. Wspięłam się tam.
- Cześć młody.
- Hej...
- Nie smuć się. Pamiętaj że masz nas. Mnie i Baymaxa.
Ten wielki balon uderzył w drzewo i spadliśmy z niego.
- W Skali od 1 do 10 na ile oceniacie ból?
Krzyknęliśmy:
- ZERO!
- Odnotowałem wzrost ciśnienia.
- Serio? Nie zauważyłam... - Wstałam i otrzepałam się. - To co teraz robimy?
- Proponuje spacer dla uspokojenia.
- Bay, nie jesteśmy zdenerwowani!
- Ależ jesteście.
- Co ty nie powiesz? Dobra nieważne...To co robimy, Hiro?
<Hiro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz