niedziela, 14 grudnia 2014

Od Kiary

Szłam ulicą do domu pani Smit. Stanęłam przed sporym parterowy domem z o wiele większym ogródkiem. Weszłam przez bramkę, od razu powstało mnie radosne szczekanie. Zobaczyłam dużego owczarka niemieckiego.
-Cześć Laki.- podrapałam psa za uchem. Laki zaczął Szczekać.
-Sory nie jestem wilkiem i nic nie rozumiem. A tak apropo gdzie jest pani Smit?- pies pobiegł za dom. Gdy szłam na ogród spotkałam dwa koty: Mgłę i Darjana. Ogród był wielki. Mieścił się tam staw z domkiem dla kaczek i gęsi, kurnik z dużym wybiegam dla kur, starania dla dwóch koni, pomieszczenie dla krów, pomieszczenie dla świń z wybiegiem, pomieszczenie dla owiec i kóz z pastwiskiem, i duże pastwisko. Oprócz tego była też szklarnia i ogród kwiatowy, oraz dużo wolnego miejsca. Pani Smit pielęgnowała kwiaty.
-Już jestem.- powiedziałam.
-To dobrze, w kuchni czeka herbata i cistaka.- weszłam do domu. Wnętrze wogóle nie przypomina domu z zewnątrz. Dom w środku był nie zwykle nowoczesny i bogato umeblowany. Wzięłam kubek i talerz z ciastkami. Weszłam do salonu wziąłem pilot i wyłączyłam TV. Akurat były lokalne wiadomości. Postanowiłam obejrzeć bo nie chciało mi się przełączać.
-Z ostatniej chwili wściekłe zwierzę atakuje przechodnia. Tu cytuję: Zwierzę wyglądem przypominało wilka ale było większe, było czarne i okropnie smierdziało. Koniec cytatu. A teraz wywiad na żywo z ofiarą ataku.- obraz na ekranie zmienił się. Rozpoznałam miejsce, było to nie daleko więzienia w którym zamkneliśmy tego wilkołaka.
-Szłam sobie ulicą gdy zobaczyłam wielkie zwierzę nad biegające z naprzeciwka. Oczy świeciły mu pomarańczowo tak jak by miał w nich roztopioną magme. Gdy był bliżej zobaczyłam że to wilk tylko był większy i strasznie śmierdział. Był straszny.- kobieta miała łamiących się głos. W jednej chwili znów pojawił się prezenter.
-N.. N.. Nie.- szepnęłam. Ktoś może pomyśleć że to był zwyczajny bez domeny pies ale kobieta donosi że owy stwór zaśmiał się piekielnie. - Pilot wypadł mi z ręki. Usłyszałm kroki pani Smit. Podniosłam pilot i jak by nigdy nic zaczęłam pić cherbate.
-Będziesz wychodzić?- spytała gdy weszła do salonu.
-Raczej tak...- odparłam.
-Dobrze to ja nie zamykam drzwi.- powiedziała i wyszła. Wypiłam do końca cherbate, wyłączyłam telewizor, odniosłam kubek i talerz z ciastkami do kuchni, szybko nałożyłam kurtkę i trampki i wyszłam. Poszłam od razu na miejsce wywiadu. Pani już nie było Zobaczyłam tylko odjeżdżającą ciężarówkę. Podeszłam na miejsce całego zdarzenia. Nagle usłyszałam wybuch w okolicy. Jak Strzała pobiegła w kierunku wybuchu. Gdy przebiegałam koło więzienia w którym siedział wilkołak zobaczyłam dziurę w miejscu w którym powinny być drzwi. Weszłam do środka zobaczyłam strażnika siedzącego pod ścianą.
-Co się stało?- spytałam.
-Był człowiek ale taki dziwny. Śmierdzał okropnie. Miał uszu i ogon wilka. Ręce i nogi miał też jak wilk. Skórę miał siną z żółtymi i zielonymi plamami, gdzie nie gdzie miał futro. Oczy miał pomarańczowe.- powiedział.
-Czu coś do pana mówił?
-Tak gdy wszedł powiedział ,,Dzień dobry" i gdy wychodził powiedział ,,Dziękuję, dowodzenia".
-Nic się panu nie stało?- nic nie odpowiedział. Wyjęła telefon i
zadzwoniłam po karetkę. Później przeszłam do drugiego Pomieszczenia gdzie mieściła się cela wilkołaka. Zobaczyłam zniszczoną kratę, była rozerwana. Między odłamkami zobaczyłam kartkę, wzięłam ją było tam napisane ,,Dla pewnej Białej Wilczycy: długi się nie widzieliśmy i nie rozmawialiśmy, nie martw się nie długi się spotkamy. L.S.". Zgniotłam kartkę i rzuciłam ją o ścianę. W tym momęcie usłyszałam sygnał karetki i głos Hiro.
-To tu.- powiedział. Gdy wszedł trochę się zdziwił
-O Kiara już jesteś?- spytała Gogo.
-Tak.
-Co się stało?- spytał Hiro. Wskazałam na rozwaloną kratę.
-Wilkołak uciekł.
-Ale sam?- spytał
-Nie ktoś mu pomógł.
-Ale kto?- spytała Gogo.
-Ktoś.- Warknęłam.
-Kiara ty wiesz?- spytał znów Hiro.
-Nie chce o tym mówić.- Warknęłam. Wychodząc z pomieszczenia kopnełam kartkę papieru, nie wiem gdzie poleciała, nie obchodziło mnie to, nic mnie nie obchodziło. Wyszłam z więzienia, podeszłam trochę ale usłyszałam czyjś głos.

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz