Szłam ulicą do domu pani Smit. Stanęłam przed sporym parterowy domem z o
wiele większym ogródkiem. Weszłam przez bramkę, od razu powstało mnie
radosne szczekanie. Zobaczyłam dużego owczarka niemieckiego.
-Cześć Laki.- podrapałam psa za uchem. Laki zaczął Szczekać.
-Sory nie jestem wilkiem i nic nie rozumiem. A tak apropo gdzie jest
pani Smit?- pies pobiegł za dom. Gdy szłam na ogród spotkałam dwa koty:
Mgłę i Darjana. Ogród był wielki. Mieścił się tam staw z domkiem dla
kaczek i gęsi, kurnik z dużym wybiegam dla kur, starania dla dwóch koni,
pomieszczenie dla krów, pomieszczenie dla świń z wybiegiem,
pomieszczenie dla owiec i kóz z pastwiskiem, i duże pastwisko. Oprócz
tego była też szklarnia i ogród kwiatowy, oraz dużo wolnego miejsca.
Pani Smit pielęgnowała kwiaty.
-Już jestem.- powiedziałam.
-To dobrze, w kuchni czeka herbata i cistaka.- weszłam do domu.
Wnętrze wogóle nie przypomina domu z zewnątrz. Dom w środku był nie
zwykle nowoczesny i bogato umeblowany. Wzięłam kubek i talerz z
ciastkami. Weszłam do salonu wziąłem pilot i wyłączyłam TV. Akurat były
lokalne wiadomości. Postanowiłam obejrzeć bo nie chciało mi się
przełączać.
-Z ostatniej chwili wściekłe zwierzę atakuje przechodnia. Tu cytuję:
Zwierzę wyglądem przypominało wilka ale było większe, było czarne i
okropnie smierdziało. Koniec cytatu. A teraz wywiad na żywo z ofiarą
ataku.- obraz na ekranie zmienił się. Rozpoznałam miejsce, było to nie
daleko więzienia w którym zamkneliśmy tego wilkołaka.
-Szłam sobie ulicą gdy zobaczyłam wielkie zwierzę nad biegające z
naprzeciwka. Oczy świeciły mu pomarańczowo tak jak by miał w nich
roztopioną magme. Gdy był bliżej zobaczyłam że to wilk tylko był większy
i strasznie śmierdział. Był straszny.- kobieta miała łamiących się
głos. W jednej chwili znów pojawił się prezenter.
-N.. N.. Nie.- szepnęłam. Ktoś może pomyśleć że to był zwyczajny bez
domeny pies ale kobieta donosi że owy stwór zaśmiał się piekielnie. -
Pilot wypadł mi z ręki. Usłyszałm kroki pani Smit. Podniosłam pilot i
jak by nigdy nic zaczęłam pić cherbate.
-Będziesz wychodzić?- spytała gdy weszła do salonu.
-Raczej tak...- odparłam.
-Dobrze to ja nie zamykam drzwi.- powiedziała i wyszła. Wypiłam do
końca cherbate, wyłączyłam telewizor, odniosłam kubek i talerz z
ciastkami do kuchni, szybko nałożyłam kurtkę i trampki i wyszłam.
Poszłam od razu na miejsce wywiadu. Pani już nie było Zobaczyłam tylko
odjeżdżającą ciężarówkę. Podeszłam na miejsce całego zdarzenia. Nagle
usłyszałam wybuch w okolicy. Jak Strzała pobiegła w kierunku wybuchu.
Gdy przebiegałam koło więzienia w którym siedział wilkołak zobaczyłam
dziurę w miejscu w którym powinny być drzwi. Weszłam do środka
zobaczyłam strażnika siedzącego pod ścianą.
-Co się stało?- spytałam.
-Był człowiek ale taki dziwny. Śmierdzał okropnie. Miał uszu i ogon
wilka. Ręce i nogi miał też jak wilk. Skórę miał siną z żółtymi i
zielonymi plamami, gdzie nie gdzie miał futro. Oczy miał pomarańczowe.-
powiedział.
-Czu coś do pana mówił?
-Tak gdy wszedł powiedział ,,Dzień dobry" i gdy wychodził powiedział ,,Dziękuję, dowodzenia".
-Nic się panu nie stało?- nic nie odpowiedział. Wyjęła telefon i
zadzwoniłam po karetkę. Później przeszłam do drugiego Pomieszczenia
gdzie mieściła się cela wilkołaka. Zobaczyłam zniszczoną kratę, była
rozerwana. Między odłamkami zobaczyłam kartkę, wzięłam ją było tam
napisane ,,Dla pewnej Białej Wilczycy: długi się nie widzieliśmy i nie
rozmawialiśmy, nie martw się nie długi się spotkamy. L.S.". Zgniotłam
kartkę i rzuciłam ją o ścianę. W tym momęcie usłyszałam sygnał karetki i
głos Hiro.
-To tu.- powiedział. Gdy wszedł trochę się zdziwił
-O Kiara już jesteś?- spytała Gogo.
-Tak.
-Co się stało?- spytał Hiro. Wskazałam na rozwaloną kratę.
-Wilkołak uciekł.
-Ale sam?- spytał
-Nie ktoś mu pomógł.
-Ale kto?- spytała Gogo.
-Ktoś.- Warknęłam.
-Kiara ty wiesz?- spytał znów Hiro.
-Nie chce o tym mówić.- Warknęłam. Wychodząc z pomieszczenia
kopnełam kartkę papieru, nie wiem gdzie poleciała, nie obchodziło mnie
to, nic mnie nie obchodziło. Wyszłam z więzienia, podeszłam trochę ale
usłyszałam czyjś głos.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz