Szłam ulicą było już ciemno i był wieczór, późny wieczór. Gdy tak szłam spotkałam tylko jednego człowieka. Przeszłam koło ciemnego zaułka i stanęłam na skrzyżowaniu. Usłyszałam cichy śmiech za sobą. Odwróciłem się, w ciemnościach zobaczyłam parę żółto-pomarańczowych ślepi.
-Witaj.- odezwał się mrożący krew w żyłach głos.
-Odejdź.- krzyknęłam.
-Co nawet się nie przywitałaś i jużSię żegnasz?- z ciemności wyłonił się właściciel owych ślepi.
-Nie rozmawiam z tobą. Nie po tym co zrobił dał ludzi i dla wilkołaków. I po twym ostatnim ataku.- Warknęłam.
-Co? Teraz będziesz wytykać moje winy?- spytał.
-Tak będę.
-A może ja się zmieniłem może chce być dobry?- znów spytał
-Ty się nigdy nie zmienisz.- -Warknęłam
-Masz rację.- błysnął kłami, zmienił się w wilka i skoczył na mnie. Szybko zmieniłam się w wilka i zrobiłam udany unik. Zaczął iść w moją stronę, zaczęłam się cofać. Doszliśmy do ciemnej uliczki. Zaśmiał się i znów skoczył na mnie, a ja znów zrobiłam unik. Wilk wpadł do uliczki.
-Nic mi nie zrobisz wtedy miałaś cała wathę a teraz jesteś sama.
-Nie jestem.sama.- uśmiechnęłamsię.
-Czyż by?- łapą zza kartonów wygraną trzy rzeczy. Zrobiło mi się nie dobrze.
-N... nie.- wyszeptałam. Prze de mną leżały trzy rzeczy: jeden z dysków Gogo, hełm Hiro i kawałek zbroi Beymax'a.
-Tak, tylko tyle z nich zostało.- zaśmiał się.
-I jeszcze coś.- otworzył łapę na niej leżały dwa kłębeki białego futra, dmuchaną tak że kłębekiupadły prze demną. Miarka się Przebrała. Żuciłam się na wilka. Nagle poczułam ból w prawym boku...
Otworzyłam oczy pokazało mnie jasne światło. W pierwszej chwili nie wiedziałam co się stało. Później do mnie dotarło, leżałam w swoim pokoju obok łóżka.
-To był tylko zły sen, a ja Spadłam z łóżka.- powiedziałam.
-Szczęście że to tylko zły sen.- pomyślałam. Umyłam się i ubrałam się.Tym razem nałożyłam bluske i spodnie oraz kurtkę. Wyszłam z domu i ruszyłam przed siebię. Przeszłam obok tej samej uliczki co we śnie. Zatrzymałam się i spojrzałam w głąb. Nic tam nie było. Lekko się uśmiechnęłam i ruszyłam dalej. Na skrzyżowaniu skręciłam w lewo. Jednak się zatrzymałam. Obruciłam się, ta droga prowadziła do domu Hiro. Chwilę się zastanawiałam, ruszyłam jednak w tą stronę. Szłam trochę czasu. Zatrzymałam się przed domem Hiro. Usłyszałam rozmowę Hiro i jeszcze kimś. Odetchnęła z ulgą i uśmiechnęłam się. Zwróciłam do parku,
-Spacer mnie uspokoi.- pomyślałam. Przeszłam parę kroków, ale jednak ktoś mnie zatrzymał.
<ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz