Wpadłem na Taię.
H: Sory!
T: O ty jesteś ten dzieciak... no jak mu tam... Hiro
H: Taa
B: Eee... Hiro?
Obejżałem się i zobaczyłem Baymaxa który utknął w drzwiach.
H: O boże...
Przepchałem go przez drzwi
B: Cześć, jestem Baymax.
T: Ta, cześć
Przeszedłem obok Tai a Bay wlazł na nią i oblał ją kawą (którą niosła).
T: GRR!
B: Odnotowałem wzrost ciśnienia i zdenerwowanie.
Pociągnołem go za łapę.
H: To my już sobie pójdziemy.... He he... *poza kawiarnią* Brawo Bay!
B: Przepraszam Hiro. Chcesz lizaka?
Dał mi lizaka.
H: Ty i to twoje lekarskie zagrania... Chodź idziemy do garażu.
Usiadłem do kompa.
H: Pamiętasz profesora który chciał zabić pół miasta?
B: Tak
H: Moje boty... mógłbym je odnowić.
B: A jeżeli znowu ktoś je zabierze?
H: No tak...
Usłyszałem głos:
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz