Szedłem po mieście smutny... To pierwszy nowy rok bez Tadashi'ego... Usiadłem na ławce.
H: To pierwszy sylwester osobno... Wolałbym żeby ostatni osobno... (Bez skojarzeń xD)
Siedziałem chyba godzinę gdy nagle na końcu ulicy... to nie... możliwe... Na ulicy stał... TADASHI?!
H: Ta...da...shi...
T: Hiro? Hiro!
Pobiegłem do niego. Przytuliliśmy się...
H: Ja myślałem że nie żyjesz... Wrzyscy tak myśleli...
T: W sumie to ja też... Ale jednak przeżyłem.
H: Ale jak?...
T: Zobaczyłem jak ogień idący w stronę beczki z gazem. Zacząłem uciekać i w momencie wybuchu wyskoczyłem przez okno, i wpadłem do rowu. Obudziłem się w jakimś domu poza Sanfranoskyo. Tam była jakaś pani która mnie znalazła... Musiałem cię znaleźć ale trochę to trwało.
W szybie zobaczyłem Gogo za nami która stoi jakby ducha zobaczyła.
<Gogo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz