Nie mogłam zasnąć więc do północy a nawet później, siedziałam i czytałam Mangę. Jakoś o czwartej nad ranem przybył Hiro.
- Wreszcie przybył nasz bohater. I jak, powinno już działać?
- Powinno... - Walnął się na kanapę i zasnął a ja siedziałam na pufie nieco niżej i nadal czytałam Bleach'a. O godzinie wpół do piątej (rano xD) wyszłam na dwór żeby się przewietrzyć. To zimne, poranne powietrze...niezastąpione.
- Ach...zima, zima, zima, zima....kocham zimę... i jednocześnie nie cierpię... (nie ma to jak te nasze ukochane dylematy xD)
Wtedy usłyszałam trzask. No i w tym momencie z kosza na śmieci wyskakuje...BRUNO!?
- B...Bruno?! Co ty tu..?!
I wtedy przybiegła Gabi.
- Dobra, co ty tu robisz tak wcześnie? Zawsze przecież śpisz do 12...i co tu do diaska robi Bruno?
- Nooo wyszłam z nim na spacer, he he...
- Co to jest pies?
- No nie ale kupiłam szelki dla kotów...konkretniej dla Munchkinów...
- Oooah... *facepalm* zabiorę już Bruna...
- A co? Len wrócił?
- Nie...
- A kiedy wróci? Za rok ta?
- Ach...on nie żyje Gabi...
- ŻE CO!?
- Długa historia...ale nieważne...zabieram Bruna ty możesz przestać mieszkać w tej norze...przeprowadź się do naszego domu...do zoba.
Wróciłam na chatę o godzinie za pięć szósta. Hiro już się obudził.
- Heja...Co tu robi Bruno?
- Spotkałam Gabi. Była z nim na spacerze bo kupiła kocie szelki dla Munchkinów.
- Ona jest taka głupia?
- Głupia? To nie jest właściwe słowo - tępa jak but. Ale to moja BF. - Walnęłam się pufę i wypuściłam Bruna. - Brunisław nie powinien rozrabiać więc chyba nie będzie ci przeszkadzał nie?
- Jak mi nie zdemoluje chaty jak reszta pchlarzy to nie...
- I dobrze.
<Hiro? No brak weny again nic nie poradzę .-.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz