poniedziałek, 26 stycznia 2015

Od Gogo do Hiro

- Nie przesadzasz troszkę?
- NIE! TE POTWORY MI DOM ROZWALAJĄ!
- To zrobimy masową adopcje i będzie po kłopocie. Spadam do sklepu, za jakieś 15 minut wrócę.

---15 MINUT PÓŹNIEJ---

Wbiłam do chaty.
- Stary, nie uwierzysz co udało mi się dostać!
- Dajesz.
- Bean Boozled!
Pokazałam mu pudełko:

- Czyli?
- Fasolki we wszystkich smakach. Na przykład: masz pomarańczową fasolkę i to jest albo brzoskwinia albo rzygi. Najlepsze jest to że wyglądają tak samo a zapachu w ogóle nie mają, więc będą niezłe jaja. To jak, robimy Bean Boozled Challange?
- Dobra, raz się żyje. Dawaj te fasole.
Wyciągnęłam fasolki z torby i nasypałam do miski.
- Dobra, to kto zaczyna?
- Mogę ja. - Mówiąc to wyciągnęłam z miski pomarańczowo-czerwoną fasolkę. - To albo brzoskwinia albo...rzygi. Bleee...ale co tam. - Rozgryzłam fasolkę. - Nie wierzę...
- Rzygi?
- Ahaa...o fuuuj...jestem hardcorem i to zjadam. - Jakimś cudem przełknęłam fasolkę. -Bleeeee....
- Hahaaha!
- Baaardzo śmieszne...dobra bierzesz teraz ty.
Wyciągnął czarną fasolkę i rozgryzł.
- To jest albo lukrecja albo...smród skunksa.
- Nie no nie wierzę...
- Hahahahahaha! xD
- Bardzo śmieszne...oooochyyydaaa...fuuuu...
- Dawaj, żryj to.
- Nie nie dam rady...
- Ziom, ja zeżarłam rzygi.
- Bleee... - Przełknął to.
- AHAHAHAHAH! ZJADŁ TO! SERIO TO ZJADŁ! xD
- Ha, ha, ha...twoja kolej.
Wzięłam do ust zieloną fasolkę.
- Limonka albo...skoszona trawa. - Pożułam troszkę tą fasolkę. Na szczęście to nie była trawa (warto wspomnieć że gumy już dawno nie miałam xD) - Limonka. Teraz ty.

---20 MINUT PÓŹNIEJ xD---

- Co twoim zdaniem było najgorsze Hiro?
- Rzygi...bleee...
- Rzygi były po prostu złeeee...
I wtedy na głowę wskoczył mi rudy kocur.
- Mmmmmm.... 
- HAHAHAHHAHA!
- DZIÓB PACANIE! BAYMAX!!!! ZABIERAJ TE KOCURY ODE MNIE!!!
Przybiegł i ściągnął mi kota z głowy.
- JESZCZE RAZ COŚ TAKIEGO TEN KOCUR ZROBI TO RĘKA, NOGA, MÓZG NA ŚCIANIE! -.-
Hiro miał chyba z tego niezły ubaw bo wyglądał jakby miał pęknąć że śmiechu.
- Czego rżysz popaprańcu?!
Olałam go i walnęłam się na pufę. Wzięłam zdjęcie Lena.
- Ech...do dziś pamiętam co grało w radiu zepsutego auta kiedy pierwszy raz zobaczyłam Lena...
Zaczęłam cicho nucić piosenke.


Through the night, to the day
When everything is gone
Carry this soul away from the dry land
In the sun we see, fighting over lives
All our dreams and wishes
We send home for safe keeping
Fighting for what' s right

Calling to the night, to dream
Forgain in the light
Waiting for a storm to rise and
Fell the isolation fleeting
Calling to the night, to be, or not to be fighting here
Leaving without you, leaving my soul behing
Calling to the night, colors of golden crawn fade within time
Calling to the night, for us, for every single life
All the ashes of men remain as a perfect memory
Calling to the night...

But the heart will remain, as a silhouette of time
Here the ringing echos in the spiltting horizon
Calling to the night...

- No ale za rok wróci i będzie spoko. A tak z innej beczki to co Tadashi na ten szpital dla kotów hm?
- Emmm... .-.

<Hiro? POCISK xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz