wtorek, 10 lutego 2015

Od Kiary

Może czas dać trochę proroczy sen Kiary XD


Nie wiem jak ale znalazłam się przed więzień w którym zamkneliśmy Slejsa. W murze była wielka dziura. Slejs uciekł pod postacią wilka. Nie go nie gonił. To było bardzo dziwne. Otoczyła mnie ciemność. Po chwili stałam przed więzień wszystkich wilkołaków. W murze również była wilka dziura. Slejs stał na pagórku i śmiał się, a wilkołaki wychodziły z więzienia. Coś mi tu nie grało. Wilkołaki były jakieś dziwne. Jeden podszedł domnie, na tyle blisko że mogłam mu zajrzeć w oczy. Przeraziła się. Jego oczy były całkiem czarne, ledwo było widać jego małą jak szparke źrenice. Wilkołak znów ruszył do Slejsa.
-Atakujcie.- wydała rozkaz Slejs. Wilkołaki z dziki okszykami żuciły się na strażników. Chwilę się zastanawiałam. Już gdzieś widziałam takie oczy. Nagle olśnilo mnie. Te oczy należy do demona. Teraz już rozumiałam. Slejs zawarł nowy pakt z diabłęm. Pewnie poprosił go że by cześć demonów mu usługiwało. Biedne wilkołaki, jeżeli kimś kiedyś były to już nie są. Teraz są to demony w skórze wilkołaka, całkowicie posłuszne Slejsowi. Nie chciałam już patrzeć na tą żeś ludzi. Demony w skórze wilkołaków były bardziej okrutne od tamtych wilkołaków. Znów otoczyła mnie ciemność. Tym razem znalazłam się w lesie. Usłyszałam głosy, coś pchło mnie w tamtą stronę. Ruszyłam w stronę głosów. Zobaczyłam polane, po środku niej stał okrągły kamień, a dookoła niego stały różne
postacie. Rozpoznałam Slejsa w otoczeniu dwóch normalnych widoków. Była tam królowa wampirów z dwoma innymi wampirami. Był również demon, z dwoma innymi. W cieniu drzewa stała jeszcze jakieś postać ale nie mogłam dotrzeć kto. Nie słyszał o czym mówią. Ponownie otoczyła mnie ciemność. Trochę już mnie to nudziło. Znalazłam się w naszym mieście. Rozejrzałam się, i... przestraszyłam. Nie mogłam go poznać. Wszystko było zniszczone, trupy leżały wszędzie. Po ulicach grasowały, demony w skórze wilkołaka, wampiry i demony. To było straszne. Nigdzie nie widziałam Hiro, Gogo i Baymax'a. Znów poczułam że coś mnie pcha do przodu. Postanowiłam dać się prowadzić. To coś pchło mnie do parku. Gdy znalazłam się na miejscu, zatkało mi dech w piersiach. Teraz wiedziała gdzie był Hiro, Baymax i Gogo. Leżeli na ziemi, bez oznak życia, a ja stałam obok nich z sztyletem, który wycierałam w hustkę. Ta druga ja odwróciła się i ruszyła do wyjścia. Stanęła parę centymetrów o demnie. Oczy tej drugiej mnie były całkowicie normalne.
-Slejs będzie zadowolony.- powiedziała. Chciało mi się płakać,
i krzyczeć NIE, ale nie dałam rady nic zrobić. Poczułam że coś gniecie mi klatę piersiową. Nie dałam rady oddychać. Poczułam coś mokrego i zimnego na twarzy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Lakiego leżącego na mnie i leżącego mnie.
-Zejdź ze mnie.- krzyknęłam i zawaliła go. Szybko wstałam i ubrałam się. Laki patrzył na mnie ze smutną miną.
-Nic mi nie jest.- zapewniam go i wyszłam w ponurym nastroju z domu. Poszłam do parku i usiadłam na jednej z ławek.

<ktoś dokończy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz