- Dobra ale uważaj.
- Spoko.
Hiro poszedł z Bay'em do garażu a ja siedziałam na ławce przed chatą. Wtedy w ulicy przede mną zauważyłam Slejsa. Podeszłam do niego i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Slejs...Ty durny, wyliniały, zapchlony kundlu bez rodowodu!
- Co tak nerwowo?
- Bo tak. Spierdalaj.
Weszłam do garażu. Ten zaczął na nas biec.
- ZAMYKAĆ RAZ RAZ RAZ!
Udało nam się w ostatniej chwili zamknąć garaż a ten kundel jebnął głową w drzwi i zostawił odcisk.
- Surprise mother fucker.
- HA! GEIIIIIII!
- Nie nakręcaj go Hiro. Jak się wkurzy to jesteśmy martwi.
- Oj dobra dobra...
Coś tam majstrował przy kamerach Bay'a. Wtedy ja przez (nie wiem jakim cudem) drzwi garażu zobaczyłam blask tych jego ślepi. Poczułam ból w klacie jakby coś właziło do mojego ciała. Walczyłam z tym. Ale zapanował nade mną.
- HIRO WIEJ! - Wydusiłam z siebie i wtedy już byłam pod kontrolą Slejsa. Ale mimo to nadal próbowałam walczyć. Udało mi się na parę minut odzyskać kontrolę nad ciałem. Otworzyłam garaż i rzuciłam w Slejsa sztyletem ze srebra. (taaa trzymam sztylet xD) I na dowiedzenia krzyknęłam: - SPIERDALAJ Z NASZEJ ZIEMI!
Zwiał zwijając się z bólu.
- Dobra jesteś.
- Danke. :3 Jak tam się ma Baymax?
- Powinno być dobrze już...i jak widzisz Bay?
- Już jest dobrze.
- Super.
Bez słowa wróciłam na chatę. Ale coś dziwnego, ni wiem co się stało i zemdlałam.
<Hiroł? Wena mi wyleciała .-.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz