środa, 11 lutego 2015

Od Gogo do Hiro

- A Bruno?
- Tam jest.
Wskazał na szafkę. Bruno siedział pod nią.
- Chodź malutki, wszędzie cię szukałam.
Wskoczył mi na ręce.
- A ty wiesz że Lenisław go uczył sztuczek?
- Serio? Pokaż.
Wyciągnęłam obręcz, Bruna postawiłam na stołku.
- Dobra Bruno. Skaczemy no raz raz!
Przeskoczył przez obręcz.
- A to jeszcze nic.
Postawiłam jakiś słup, Bruno się na niego wspiął, stanęłam pod słupem i spojrzałam na Bruna. Zeskoczył i wskoczył mi na ramię.
- Kot cyrkowy normalnie.
- Num. Pokazać ci jeszcze kilka?
- Dawaj.
Postawiłam beczkę na podłodze a Brunek od razu na nią wskoczył i zaczął się po niej toczyć...do tyłu.
- No ty no! Myślisz że Moher mógłby się tego nauczyć?
- Ten grubas?
- No faktycznie...a Genowefa?
- Jest młoda, mogłabym ją nauczyć kilku trików.
Wtedy wpadł Baymax i powiedział:
- Gdzie są wszystkie włochate dzidzie?
- U Gabiszona.
- Dlaczego?
- Booo nam przeszkadzały?
- To szkoda.
- No tak szkoda.
I wtedy siadła mu bateria.
- Zabiorę go na ładowarę.
Zaciągnęłam go na górę i wsadziłam do ładowarki. Wtedy nie wiem co się stało, ale poczułam się tak jakbym...zaraz miała puścić pawia. Czułam się beznadziejnie...

---PÓŁTOREJ GODZINY PÓŹNIEJ---

- Jak się czujesz?
- Nie pawiowałam już od godziny, to chyba dobry znak...
- A czym się tak zatrułaś?
- Abjwm? A czekaj czekaj...kiedy Masino mnie złapał, to chwilę po tym jak się obudziłam, poczułam jakby ukłucie, taki jakby zastrzyk. No tak! Zatruł mnie.
- Po co?
- Żebym zdechła w męczarniach?
- Bay, zrób z tym coś.

--GODZINĘ PÓŹNIEJ---

- Trochę lepiej?
- Nom.
I wtedy pikają nadajniki.

<Hiro? Jak zawsze brak weny totalny...>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz